|
Juras Borysiewicz, Minsk
Juras Borysiewicz - literat i malarz, jeden z wspolzalozycieli
Asocjacji Sztuki Wspolczesnej, a rowniez transawangardowych stowarzyszen
"Bum-Bam-Lit" i "Szmerzwerk". Pracuje w czasopismie
"Mastactwa" ("Sztuka"), jest doktorantem Instytutu
historii sztuki Narodowej Akademii Nauk Bialorusi. Na miedzynarodowym
festiwalu performance "Nawinki-99" w Minsku zjadl swoja ksiazke
"Cialo i tekst", poswiecona sztuce wspolczesnej Bialorusi.
WYKONAWCA PERFORMANCE
I DYKTATURA
(Akcje Alesia Puszkina)
Zabawa ze smiercia zawsze byla jedna z podstawowych strategii
sztuki eksperymentalnej. Bliska jest mi mysl Alberta Camus'a, ze to wlasnie
zagrozenie dla zycia lub reputacji autora nadaje wartosc tworczosci. Nonkonformisci
daza do przywrocenia sztuce formy sakralnej i tresci rytualow magicznych,
chcac oswobodzic widza z niewoli seryjnych widowisk kultury masowej. Performance
nie moze przescignac kina i telewizji w ilosci pokazywanych zabojstw,
lecz zachowuje niewatpliwa przewage jakosciowa, wyroznia sie wiekszym
sensem skladania ofiar ludzkich.
Zabojswo lub samobojstwo to jeden z najbardziej popularnych tematow bialoruskich
wykonawcow performance. Mozna przypomniec dla przykladu akcje samopogrzebu
zywcem Zmitra Wiszniowa, serie performance Illi Sina "Illa Sin zmarl",
"zabijanie" rytualne i zjadanie ciala nieznanego literata przy
pomniku klasyka poezji bialoruskiej Janki Kupaly, tance ze smiercia Ludmily
Rusowej, performance z petla na szyi Aleksandra Rodzina. Ten temat bliski
jest i Alesiowi Puszkinowi.
Puszkina kochaja kobiety i nie lubi wladza. Kobiety kochaja Alesia za
to, ze jest taktowny i skromny, ubostwiaja za romantyczna aureole (nawet
w tlumie widac z daleka jego szeroki kapelusz artysty z bazancim piorem),
za to ze nie pali i nie uzywa napojow wyskokowych (cecha rzeczywiscie
kontrowersyjna). Jednak glowny sekret wdzieku Puszkina najtrafniej sformulowala
moja matka: "Ales jeden z tych ludzi, na ktorych opiera sie swiat".
Odpowiada mi ta postac malarza - atlety metafizycznego, te trzy slonie
w jednej personie.
Swiat trzyma sie na kazdym, kto sam go sie trzyma. Puszkin to realista
w najpelniejszym sensie tego slowa. Nie narzeka na los, nie chowa sie
w nirwanie czarnych kwadratow lub sztuce drobnych pamiatek, zeby przeczekac
okupacyjny rezym, a dopiero potem robic cos z szczerego serca. Jest to
jeden z nielicznych artystow naszej "zagubionej" generacji,
ktory zyje na serio, zyje glebia duszy wszedzie, gdzie by go nie zagnali
losy.
Ales jest wiecznym narodowcem. Gdyby nawet urodzil sie w innej epoce lub
innym kraju - robilby cos odpowiadajacego okolicznosciom, zeby wyslawiac
swoja inna ojczyzne. Gdyby urodzil sie Rosjaninem, stalby sie wszechrosyjskim
nacjonalista, gdyby urodzil sie Zydem, malowalby zwyciestwo Dawida nad
Goliatem swiata arabskiego. Patriotami byli wszyscy klasycy, na ktorych
wzoruje sie Puszkin w swojej monumentalnej tworczosci (to przede wszystkim
Wlosi od Rafaela do Tiepolo i Giacomo Manzu). Nie mniejszy wplyw miala
na niego sluzba w Afganistanie. Alesiowi poszczescilo sie nikogo tam nie
zabic, byl straznikiem helikopterow (byc moze dlatego Ales potem wykorzystal
rozbity helikopter w scenografii sztuki "Krol Lir" Witebskiego
Teatru Dramatycznego). Jednak poczucia winy przed narodem afganskim wystarczylo
mu, zeby znienawidziec konajace imperium i odmowic przyjecia odznaczen
wojskowych.
Sluzylem w wojsku w tych samych latach co Puszkin (1984-86). Na Kaukazie,
gdzie odbywalem sluzbe, wtedy jeszcze nie strzelano, mimo wszystko wydalo
mi sie, ze trafilem na inna planete. Owczesne wojsko sowieckie, gdzie
mlodego zolnierza moglo obronic od znecania sie "starego wojska"
lub wspoltowarzyszy innej narodowosci tylko wsparcie rodakow, przetworzylo
sie w kuznie nacjonalizmu. Bodaj ze pierwszym pytaniem, od ktorego zaczynali
rozmowe nieznajomi zolnierze, bylo: "Jakiej jestes narodowosci?"
Wlasnie w tych latach razem z "pierestrojka" Gorbaczowa zaczal
sie rozpad ZSRR, prasa zaczela przescigac sie w wykrywaniu przestepstw
rezymu bolszewikow, Bialorus zostala zasypana promieniotworczym popiolem
Czarnobyla. Wrocilismy z wojska do innego zycia niz to, co bylo przedtem.
Pamietam, ze w ciagu wielu miesiecy nie moglem czytac ksiazek ani spokojnie
sluchac wykladow w instytucie, bo wydawalo mi sie, ze "gospodarze
mysli" - pisarze, wykladowcy, politycy - albo klamia, albo sie myla.
Pewnie cos podobnego odczuwal i Ales, ktoremu trzeba bylo po wojsku uczyc
sie malowania znowu prawie od zera. Zreszta na wojne mogl Ales nie trafic:
wystarczalo mu powiedziec na punkcie mobilizacyjnym, ze studiuje w Akademii
Sztuki i Teatru by byc malarzem (zabrano nas po pierwszym roku) i moglby
sobie spokojnie sluzyc jako rysownik przy jakims sztabie. Puszkin bardzo
dobrze to rozumial, lecz dla jego charakteru nie bylo wlasciwe chowac
sie za cudzymi plecami. Okreslil sie jako aktor - i w sumie nie sklamal,
bo przez kilku lat stal sie jednym z najbardziej znanych bialoruskich
wykonawcow performance (poza tym, za swoja glowna wade Ales uwaza typowa
ceche aktorska - niestrudzona gadatliwosc).
Niektorzy koledzy uwazaja performance Puszkina za zbyt epatujace i plytkie:
cos jakby, ze performance to sztuka super elitarna, jej idea musi pozostac
nieuchwytna nie tylko dla publicznosci, ale i dla samego autora. Ales
zgadza sie, ze jego akcje uliczne estetycznie raczej nie sa doskonale,
ale nie to uwaza za glowne: nie pokazuje ludziom abstrakcyjnych problemow
abstrakcyjnego swiata, lecz calkiem realny bol swojej duszy - zal ojczyzny,
ktora trzy stulecia jeczy "pod butem rosyjskim" (nazwa jednego
z jego obrazow).
Puszkin poszukiwal wielkiej idei, ktora mozna by bylo rzucic w lud, i
znalazl ja we wciaz nierozwiazanym problemie niezaleznosci Bialorusi.
Zdaniem Alesia, swego czasu zapewne tak powstawalo chrzescijanstwo: przyszedl
na ziemie Chrystus ze swoja idea, zakatawano go, ale inni ludzie podchwycili
jego idee, krorzy potem takze zgineli smiercia meczenska - i tak rozbujalo
sie wahadlo zegara. Im wieksze byly represje, tym szerzej rozpowszechniala
sie nowa wiara. To, co stalo sie 25 marca 1989 roku - to rowniez pierwsze
wahniecie wahadla. Wystarczylo zrobic plakaty, przejsc z nimi 30 metrow
i tym samym stworzyc precedens: dalej wahadlo ruszalo sie samo, bo tez
idea byla tego warta.
Happening "Dzien Narodowej Republiki Bialoruskiej" - odbyl sie
w przeddzien pierwszych wzglednie wolnych wyborow do parlamentu ZSRR.
Zeby zapewnic akcji maksymalny rozglos, Puszkin przyszedl do urzedu miejskiego
i uprzedzil wladze, ze przygotowuje nielegalna antyrzadowa manifestacje
(te metode wykorzystywal nie jednokrotnie i pozniej). W podobny sposob
przodkowie bialoruskich ksiazat - Wikingowie - niegdys przysylali nieprzyjacielowi
w celu zatrwozenia go ostrzezenie: "Strzezcie sie, bo ide!".
Juz nastepnego dnia wszystkie gazety panstwowe wydrukowaly szczegolowy
reportaz z happeningu. Nieobeznani z wspolczesna sztuka dzennikarze nazwali
nieznany im rodzaj sztuki "happy-endem", chociaz w rzeczywistosci
nie skonczylo sie szczesliwie.
W bijatyce z milicja, majaca rozkaz rozpedzic manifestacje, jeden z asystentow
Puszkina zostal ranny, 21 uczestnikow bylo zatrzymanych, a sam artysta
po 15-dniowym pobycie w areszcie zostal skazany na dwa lata w zawieszeniu
i 5-letnie ograniczenie praw. Nie zwazajac na te represje, Alesia nie
usunieto z instytutu (i po obronie dyplomu skierowano do pracy w Witebsku).
Sad odbyl sie dopiero po czterech miesiacach po akcji - wlasnie w tym
czasie partia komunistyczna utracila realna wladze w imperium, a z nia
skonczyla sie epoka sowieckich "wiezniow sumienia".
Tym niemniej podczas happeningu Puszkin naprawde mocno ryzykowal, bo wtedy
jeszcze wszystko moglo sie zdarzyc. Jego akcja byla wydarzeniem nie tyle
estetycznym, co etycznym, byla aktem wypedzenia sowieckiego diabla z ciala
psychicznie chorej ojczyzny. Ales myslal wtedy nie o artystycznej doskonalosci
happeningu, lecz o zrywie grupy ludzi, ktorzy w 1968 roku odwazyli sie
wyjsc na Plac Czerwony w Moskwie z zadaniem wolnosci dla Czechoslowacji.
Obok przekreslonego wizerunku flagi sowieckiej Puszkin przykleil historyczne
trzy barwy i podpisal: "Dosc socjalistycznej - odrodzmy Narodowa
Bialorus!" Plakat stal sie symbolem tej epoki: mial milionowe naklady,
to jest cos, co "wszyscy widzieli". Z jego sukcesem moze rywalizowac
byc moze jedynie ogolny naklad w bialoruskim i zagranicznym druku pocztowki
noworocznej Artura Klinowa z karykaturalno-uroczystym portretem Lukaszenki.
Niektorzy znawcy sztuki, zaangazowani w sprawe odrodzenia narodowego,
uwazaja za najlepszy bialoruski obraz XX wieku dzielo Puszkina "Z
dziejow" (1989). Ales wylal na plotno 300 ml wlasnej krwi - ona lala
sie strumieniami z odbitki dloni. Bialo-czerwono-biala flaga wtedy (jak
zreszta i teraz) byla zakazana przez wladze podobnie jak symbolika faszystowska,
tu Puszkin przelal wlasna krew dla rehabilitacji uwiezionego politycznie
polaczenia barw. Malarz nawiazal do mistycznej legendy, wedle ktorej historyczne
trzy kolory byly okreslone krwia rannego rycerza, co dalo sily wojsku
bialoruskiemu by zwyciezyc w bitwie. (Warto podkreslic, ze wszystkie flagi
maja zapach krwi, nawet kiedy brakuje czerwonego koloru. W rytuale calowania
flagi patrioci jakby liza rany bohaterskich przodkow, ktorzy walczyli
o lepszy los swojej ziemi. Podobnie chrzescijanie liza rany ukrzyzowanego
Chrystusa, kiedy caluja Jego przebite nogi lub przyjmuja Eucharystie z
Jego symboliczna krwia. Stad bialoruska flage mozna by bylo nazwac Turowskim
calunem - przez analogie z Turynskim).
Pewnego razu Puszkin mial zamiar udac drugi symbol narodowy - herb "Pogon".
Ales planowal przejechac konno przez prospekt Lenina na czele kolejnej
manifestacji antyrzadowej, w nieruchomym gescie trzymajac nad glowa rycerski
miecz.. Nawet juz sie umowil z podmiejskim kolchozem, zeby wynajac konia
dla akcji, juz odnalazl stroj rycerski swojego rozmiaru, lecz wladza dowiedziala
sie o projekcie i w przeddzien pod grozba zabronila kolchozowi wydawac
Puszkinowi koni. Troche pozniej Ales czesciowo zrealizowal swoje marzenie
w Witebsku: przejechal przez centralna ulice na osiolku - bez broni, lecz
z orkiestra (od milicji malarza bronil tlum dziewczat).
W Witebsku, swoistym bialoruskim przedmiesciu rosyjskiego Petersburga,
Puszkin od razu stal sie energetycznym centrum nieoficjalnej sztuki i
bolem zebow dla urzednikow. Chce wymienic nazwy niektorych jego performance:
"Witebsk za kratami", "Wiosna", "Wolnosc",
"Milosc". Bodaj ze najbardziej ryzykownym byl performance poswiecony
pamieci sw. Jozefata Kuncewicza zabitego przez witebszczan w wieku XVII
dokladnie przed budynkiem, gdzie Puszkin wynajmowal pomieszczenie na warsztat.
Ales boso, jedynie w dlugiej koszuli, z przywiazanymi do niej kamieniami
przeszedl po pierwszym sniegu przez stare dzielnice Witebska nad Dzwine,
w fale ktorej zbuntowani mieszczanie wrzucili cialo biskupa unickiego.
Potem polozyl sie w lodzi z wielkim plonacym krzyzem i poplynal w mgle
zostawiajac wiosla na brzegu. Orkiestra deta grala marsz zalobny. Tylko
cud i modlitwy uratowaly Puszkina od zamarzniecia na smierc i przez pare
kilometrow prowadzily lodke do brzegu. W drodze do Dzwiny mieszkancy Witebska
wylali na artyste potok swoich emocji - trzy wiadra lodowatej wody (w
czarnym, czerwonym i bialym kolorze).
Jeszcze w roku 1991 Puszkin zorganizowal pierwsza w Witebsku wystawe soc-artu
"Artefakty Sztuki Deklaratywnej", gdzie przedstawiono zapisy
video jego akcji, plakaty, obrazy, instalacje. Przypominam sobie dyptyk
"Stroj Bialorusi ludowej", "Stroj Bialorusi socjalistycznej".
Pierwcza czesc reprezentowal ozdobny stroj z muzeum sztuki ludowej, druga
- stroj typowego kolchoznika w waciaku. Kiedy wystawe eksponowano w Domu
Literatow, do wymienionej pary dolaczono goly manekin z naklejonymi gdzie
niegdzie drobnymi banknotami i kartkami zywnosciowymi ("Stroj Bialorusi
wspolczesnej"). Jeszcze przed tym malarz przywiozl wystawe do Grodna,
ale tamtejsza wladza jej zabronila (potem podobnie sie stalo w innych
mastach).
W roku 1993 Ales stworzyl pierwsza w Witebsku galerie prywatna "U
Puszkina". Mozliwosc jej stworzenia powstala dzieki image politycznemu
i dzieki subwencjom Bialorusinow amerykanskich. Galeria zebrala jedna
z lepszych kolekcji undergraundu bialoruskiego lat dziewiecdziesiatych.
Wsrod najbardziej udanych imprez na skale narodowa w galerii "U Puszkina"
mozna wymienic wystawy "Postmodernisci", "Barok na Bialorusi",
festiwal sztuki awangardowej "Art-prognoza' 96" (bylem jednym
z jego uczestnikow).
Wszystkie z 10 projektow wystawowych Puszkin realizowal wlasnymi srodkami,
ktore zarabial sprzedaza malarstwa monumentalnego. Po pomoc do instytucji
panstwowych i fundacji zagranicznych, w tym do "cieniowego Ministerstwa
Kultury" tego czasu - Bialoruskiej Fundacji Sorosa - zasadniczo postanowil
sie nie zwracac. (Tym niemniej jeden z kierownikow zakazanej fundacji,
Ales Antipenko, ktory mieszka w Minsku przy prospekcie Puszkina, jest
pewny, ze po zwyciestwie sil patriotycznych nazwa prospektu zostanie niezmieniona,
a pomnik przy nim potomkowie postawia nie rosyjskiemu poecie, a bialoruskiemu
malarzowi).
Pod koniec 1994 roku skrajne ugrupowania prawicowe zorganizowaly w galerii
zjazd nacjonalistow. Darowac Alesiowi tego bezczelnego faktu wladze juz
nie mogly: co innego - dziwactwa swawolnego malarza, co innego - przygotowywanie
powstania. Milicja wyrzucila uczestnikow zjazdu na ulice, a kiedy ci ustawili
sie w szereg i poszli skladac kwiaty pod pomnikiem pisarza Wlodzimierza
Karatkiwicza, wielu pobila i zatrzymala. Ales siedzial za kratami 15 dob.
Po wyjsciu Puszkina z wiezienia wladze anulowaly umowe o wynajeciu pomieszczenia
na galerie, a po kilku miesiacach zmusily do opuszczenia budynku, w ktorym
trzy lata mieszkal i mial swoja pracownie. Puszkin probowal jeszcze realizowac
swoje projekty w innych salach wystawowych, jednak prawie wszedzie wladze
stawaly na przeszkodzie jego inicjatywom. Ales zdecydowal sie na powrot
w swoje rodzinne strony, do miasteczka Bobr, gdzie obecnie mieszka. (W
1999 roku podobne zdarzenie mialo miejsce w Grodnie: wladza miejska sadownie
nalozyla mandat i pozbawila pracowni Alesia Surowa, autora cyklu karykatur
Lukaszenki).
Rownolegle z witebskimi wystawami i performance Puszkin w latach 1992
- 1996 uczestniczy w renowacji malowidel w mohylewskiej Arcykatedrze Wniebowziecia
Najswietszej Marii Panny. Rowniez tam maluje w stylu barokowym nowe freski,
miedzy innymi - "Glorie kardynala Swiatka". Dzielo wydalo sie
kardynalowi niewlasciwym: po uplywie czasu polecil zawiesic plotnem wizerunki
bialo-czerwono-bialej flagi, Konstytucji 1994 roku i lidera nacjonalistow
Zenona Pazniaka.
W domu, w Bobrze, Puszkin dekoruje (za wlasne pieniadze i skromne datki
sasiadow) nowozbudowana cerkiew Swietego Mikolaja Cudotworcy. Malowidla
maja charakter ekumeniczny - z elementami kanonu prawoslawnego, katolickiego
protorenesansu i antysowieckiego soc-artu. Dominuja ulubione kolory Puszkina
- brazowy i szaro-blekitny, kolory chleba i deszczu. Te malowidla scienne
na razie widzialy nieliczne osoby. Zarzadca miejscowej cerkwi zwleka z
pokazaniem boznicy wladzom zwierzchnim i dziennikarzom - bo w scenie Dnia
Sadnego malarz umiescil w piekle nie tylko Lukaszenke, lecz jego komisarza
- metropolite Filareta.
Jak wiekszosc malarzy monumentalistow, Puszkin krytycznie odnosi sie do
wladz cerkiewnych, lecz nie do samej wiary. Codziennie bywa na nabozenstwach
w cerkwi (jedyny mezczyzna z miasteczka), w niej tez, posrod wlasnych
malowidel, ozenil sie (zona Janina jest nauczycielka historii). Jeszcze
w Witebsku odrestaurowal dwa stare obrazy dla cerkwi sw. Cyryla i Metodego
i oba w ciagu dwu lat zaczely lzawic (plakac) - dla tworcy ikon to wiecej
znaczy niz jakiekolwiek odznaczenia ziemskich wladz. Juz od wielu lat
Ales marzy by zrobic malowidla i witraze w polockim Sofijskim Soborze
- w swiatyni bodaj najblizszej naszego nieba.
Jak i Salwador Dali, Ales mial starszego brata o tym samym imieniu, ktory
zmarl bedac dzieckiem. Puszkin wysnul z tego wniosek, ze powinien przezyc
dwa zycia w jednym ciele, w ten sposob poza swoja misja zyciowa wykonac
to, co nie udalo sie bratu. Ales czesto odwiedza rodzicow w wieku emerytalnym
pomagajac im uprawiac role, z ktorej ci zyja. Maluje obrazy (dlugi czas
z zasady nie sprzedawal ich obcym kolekcjonerom). Wspolpracuje z Bialoruskim
Teatrem Akademickim imienia Jakuba Kolasa : oprocz wymienionej juz sztuki
"Krola Lira" dekorowal spektakl "Freken Julia" na
kanwie sztuki Strindberga, robil poligrafie do przedstawienia "Krzesel"
Jonesco, a takze dekorowal scene najwiekszego we Wschodniej Europie festiwalu
wspolczesnej choreografii w Witebsku (wizerunek miasta Chagalla z lotu
ptaka). Wykonuje okladke albumu rockowej aranzacji starych i nowych hymnow
"Tu sie narodzilem" i ksiazek poetow bialoruskich, w tym swojego
przyjaciela Slawomira Adamowicza, ktory odsiedzial za kratami 10 miesiecy
za wiersz "Zabij prezydenta!".
21 lipca 1999 r. skonczyla sie legitymizacja wladzy pierwszego prezydenta
Bialorusi. Choc Lukaszenko zdolal odlozyc rozstanie sie z posada jeszcze
o dwa i pol roku, Puszkin, naturalnie, nie mogl nie dac swiadectwa tak
wspanialemu zdarzeniu. Dokladnie w poludnie - w wyhaftowanej narodowej
koszuli i bialych rekawiczkach - przywiozl pod palac prezydencki czerwona
taczke swiezego gnoju. Na krowim lajnie lezal portret Lukaszenki, nowe
groszowe banknoty, wydrukowane podczas jego rzadow, odnowiona symbolika
sowieckiej Bialorusi, kajdanki i lancuchy. Wszystko to bylo wywalone przed
wejsciem do palacu, po czym Puszkin uroczyscie przyszpilil widlami oswiadczenie
Lukaszenki do gnoju. Do taczki byla przymocowana tabliczka z napisem:
"Za piecioletnia owocna prace !".
Pilnujacy rezydencji prezydenta mieli, wedlug regulaminu, prawo zastrzelic
artyste: a jesli pod gnojem schowana bylaby bomba? Alesiowi poszczescilo
sie, ze milicjanci uznali go z poczatku za ogrodnika, ktory zamierza sadzic
kwiatki. W zasadzie nie pomylili sie. Ales uznaje, ze wywozka gnoju ma
nie tylko zniewazajacy, ale i optymistyczny sens: "To jest cos, co
nawiezie gnojem pedy demokracji w narodzie, z tego wyrosnie nowa Bialorus".
Nowina o happeningu blyskawicznie trafila do naglowkow najwiekszych agencji
informacyjnych, tylko dlatego Alesia tego samego wieczoru wypuszczono
z posterunku za podpisem o niewyjezdzaniu. Sad odbyl sie w listopadzie.
Artyscie "zaswiecilo" do pieciu lat wiezienia za "swiadome
huliganstwo", ale wezwany w charakterze eksperta w sadzie miejskim
znany tworca performance Wiktor Piatrou zdolal udowodnic, ze Puszkin wykonal
nie polityczna lecz artystyczna akcje (choc sam dalece nie byl o tym przekonany).
Alesia skazano na dwa lata kary, a po roku skorzystal z amnestii razem
ze wszystkimi skazanymi weteranami wojny afganskiej.
Juz we wrzesniu Ales bierze udzial w miedzynarodowym festiwalu performance
"Nowinki 99". Poczatkowo planowalo sie, ze jego wschodni taniec
z siekiera bedzie odbywal sie przed Palacem Sztuki, Puszkin przywiozl
nawet pelny mikrobus aparatury naglasniajacej, zeby rozszerzyc swa akcje
do akademii milicji i szkoly KGB, ale strzegace prawa organy kategorycznie
poradzily artyscie przeniesc performance do wnetrza galerii - i tam powietrze
az sie kruszylo od decybeli nagrania July morning z Uriah Heep. Wizualnym
tlem akcji "Lipcowy poranek Dzachara Dudajewa" byl wielki portret
prezydenta Czeczenii zabitego przez oprawcow, na ktorym on jest ubrany
w stroj polowy z czasow radzieckich. Puszkin, ubrany w taki sam stroj,
umiescil przed portretem drewniany pien i zaczal miarowo kroic siekiera
glowki kapusty, napelnione czerwona farba.
Kiedy wszystkie glowy zostaly porabane - Ales starl kalekie warzywa na
tarce. Stopniowo wszystko dookola - portret Dudajewa, porozrzucane na
podlodze gazety i sam zolnierz - stawalo sie jedna ogromna kaluza krwi.
Metodyczna egzekucja przypominala nie tylko "wyczyszczania"
kaukaskich wiosek przez wojska rosyjskie i minskich podworek przez milicje
podczas rozpedzania akcji buntowniczej mlodziezy. Pomyslalem prywatnie,
ze wszyscy jestesmy ofiarami i katami jednego dla wszystkich zycia. Mozna
zalowac zdradziecko zabitego Dudajewa, ale to wlasnie on, byly general
radziecki, opracowal taktyke "dywanowego bombardowania" niepokonanych
plemion afganskich, ktora rosyjskie lotnictwo niedlugo zastosowalo na
jego ziemi ojczystej. Pewnie i Puszkin nawiazywal do swojego udzialu w
kampanii afganskiej i zabitych przez mudzaheddinow kolegow ...
Kolejny performance z siekiera, ktory Alesiowi udalo sie nawet pokazac
za granica, nazywal sie "Nowy bialoruski partyzant". Instalacja
miala miejsce podczas festiwalu sztuki bialoruskiej w poznanskiej galerii
Arsenal. Puszkin w stroju ludowym siedzi pod sztalugami, maluje obraz,
nogi moczy w misce wody, odpoczywajac. Obok na wielkim ekranie widzimy
zapis video rozpedzania manifestacji antylukaszenkowskich, z rozbitych
glow leje sie krew. Tymczasem do Alesia skrada sie asystent i wklada do
wody grzalke. Dopoki artyscie starcza cierpliwosci, kontynuuje malowanie,
ale ruchy pedzla zaczynaja byc coraz bardziej nerwowe. Kiedy woda z nogami
juz sie zgotowala na rosol, Puszkin wyciaga z wody zczerwieniale nogi,
wstaje i szybko sie przebiera w swoj stary mundurek. Potem chwyta z podlogi
siekiere i jednym zamachem przerabuje sznur grzalki. Na obrazie, przy
ktorym pracowal malarz, widzimy jak przecina powietrze symbol powstania
narodowego - siekiera w ogolonych silnych rekach (wizerunek jest w takiej
skali, ze ciezko zrozumiec, czyje to sa rece - Alesia czy klasy robotniczej,
ktora w koncu wyszla z siebie po probach ekscentrycznego przewodniczacego
kolchozu by zbudowac "bialoruski model" gospodarczy : watpliwe,
czy narod moga w rownej mierze zdenerwowac videoklipy o krwawych tancach
studentow z milicjantami.)
Kontynuacja akcji poznanskiej Puszkina stal sie performance "Reinkarnacja
glosu przeszlosci" na Polu Krapiwienskim pod Orsza, gdzie wojsko
bialoruskie w XVI wieku rozbilo trzykrotnie wieksza horde moskiewska.
Akcja toczyla sie przed polnoca przy dzwiekach starodawnej dudy - o tej
porze, kiedy nasze ucho najlepiej slyszy szepty duchow w otaczajacym zmierzchu.
Ales ubrany na czarno, rozwinal przed widzami cztery mumie, oplecione
biala tkanina snow (na takich samych przescieradlach zazwyczaj spimy).
W pierwszym kokonie byl schowany rycerz bez glowy, w drugim - aniol z
mieczem, w trzecim - ksiaze bez reki (rzezby Juryja Anuszki), a w ostatnim
- mloda pieknosc w czarnej sukience, unieruchomiona tak samo jak porabane
ciala wojownikow. Nic dziwnego, ze wlasnie ja Puszkin zechcial ozywic.
Malarz obsypal dziewczyne (ojczyzne) piaskiem i popiolem, pokropil woda
swiecona, nabral do ust dymu z cerkiewnego kadzidla i wdmuchnal w martwe
usta. Dziewczyna rozwarla oczy, podniosla sie, zobaczyla swoich zabitych
obroncow i w rozpaczy krzyknela w zmrok: "Mezczyzni Bialorusi, obudzcie
sie!" Ales w milczeniu wskazal jej na wielkie ognisko w oddaleniu,
ktore wlasnie wtenczas rozblysnelo. Widzowie az drgneli, kiedy zobaczyli
w blasku dalekiego plomienia ogromny krzyz i migotajace sztandary. Kolo
ognia staneli w szeregach i ruszyli z pochodniami nad glowa potomkowie
starodawnych wojownikow - czlonkowie stowarzyszenia "Kraina",
ktorzy wslawili sie zwyciestwem w nierownym boju z milicjantami.
Poznalem Alesia na poczatku roku 1990 (przedstawila nas sobie dziewczyna,
do ktorej obaj smalilismy kiedys cholewki). Puszkin zwrocil sie do mnie
z prosba uczestniczenia w jego happeningu: kolejny Dzien Wolnosci planowal
wtedy uczcic razem z kolegami imitacja szturmu na minska siedzibe KGB.
Punktem kulminacyjnym tego happeningu mial byc akt samospalenia malarza.
Ales mial nadzieje, ze ta prowokujaca akcja zmusi antynarodowy rzad BSRR
do pojscia w odstawke.
Pomysl Puszkina przypomnial mi to co zrobil Jan Palach, czeski student,
ktory sam siebie spalil na znak protestu przeciw zdradzieckiej okupacji
Czechoslowacji przez braci slowianskich w 1968 roku. Kiedy Palach umieral
w szpitalu, koledzy przyniesli mu radio, przez ktore we wszystkich jezykach
rozlegala sie okropna nowina o jego samobojstwie za wolnosc ojczyzny.
Mozna sobie wyobrazic usmiech pod bandazami na twarzy umierajacego w mekach
piekielnych Jana, ale wyobrazic sobie analogiczna szczesliwa smierc Puszkina
nie moglem. Rzadowe gazety napisalyby wtedy, ze Puszkin zwariowal na skutek
nacjonalizmu, i narod zaakceptowalby taka opinie.
Sprzeczalem sie z Alesiem, mowilem mu, ze czlowiek nie ma prawa umierac
wczesniej od swojego talentu. Wraz ze smiercia malarza przepadna wszystkie
jego dziela, ktorych jeszcze nie zdazyl stworzyc, miedzy innymi te, ktore
mialyby wiekszy wplyw na rozjasnienie mysli rodakow, niz dobrowolna smierc
autora. Kiedy czlowiek poswieca sie dla swojej idei, automatycznie oddaje
za nia zycie. Nie wiem, czy moje argumenty przekonaly wtedy Alesia, z
niepokojem czekalem na 25 marca - i pod wrazeniem naszej wspolnej dyskusji
napisalem swoj pierwszy esej ("Artysta i samobojstwo").
Do idei samospalenia Ales powrocil dopiero po dziesieciu latach, kiedy
przygotowywal sie do wystawy organizacji "Pogon" z okazji Dnia
Wolnosci w 2000 roku w Palacu Sztuki. Performance "Feniks Bialorusi"
moglby zostac kluczowym punktem programu, lecz weterani "Pogoni"
przestraszyli sie, ze to bedzie ten klucz, ktorym wladzy zamkna drzwi
do pokoju organizacji. Performance mial wygladac w sposob nastepujacy:
Wyobrazcie sobie wielka brezentowa kurtyne 4 x 6 m, pod ktora stoi Puszkin,
ubrany jak na plomiennym autoportrecie "Plener na Bialorusi".
Asystenci w stroju rosyjskich nazistow podpalaja Alesia zapalniczkami,
i pali sie on przez 15 sekund (zeby uniknac powaznych poparzen, malarz
chial skorzystac z ochronnej masci). Po chwili spada na niego brezent,
pomalowany z odwrotnej strony w kolory flagi rosyjskiej. Nazisci bija
artyste milicyjnymi palkami. Na koniec spod flagi rosyjskiej wychodzi
biale widmo. Widzowie ida za nim po imperialnym sztandarze do sasiedniej
sali i widza tam autoportret plonacego artysty, a Ales nagle znika.
Po kilku miesiacach Puszkin dostaje propozycje pokazania tego performance
na wystawie "Nowa sztuka bialoruska" w Warszawskim Zamku Ujazdowskim.
Wladze znow nie pozwolily wyjechac Alesiowi za granice i poprosil mnie,
zebym zawiozl do Warszawy zamiast jego ciala pare jego plocien, wsrod
nich autoportret (ja rowniez bylem zaproszony na te wystawe z odczytem,
ktory nabral charakteru performance). Ciezko bylo przekonac celnikow w
Brzesciu, ze w jezykach plomienia na obrazie stoi i spokojnie patrzy nam
w oczy sam autor, a nie Lukaszenko: niektore potwory rowniez wygladaja
jak niesmiertelne.
Na Bialorusi jak w kazdym kraju autorytarnym najwiekszy oddzwiek maja
upolitycznione dziela sztuki. Bez watpienia, nic nie starzeje sie szybciej
niz nowiny polityczne, ale tworczosc apolityczna rowniez nie ma gwarancji
niesmiertelnosci. Wartosc wielu ksiazek i eksponatow muzealmych (z uplywem
czasu coraz bardziej) polega wlasnie na tym, ze odzwierciedlaja epoke,
w ktorej przyszly na swiat z niebytu.
Puszkin to patriota nie tylko swojej ziemi, ale i tej epoki, do jakiej
nalezy jego cialo. Czy maja jego performance jakis nadbialoruski, wieczny
skladnik ? Mam nadzieje, ze zachowaja one aktualnosc wszedzie, gdzie ludzie
beda walczyc za swoja i obca wolnosc. Moda w sztuce przychodzi i odchodzi,
lecz bol w sercu zostaje.
|
|
²íøûÿ ðàçüäçåëû:

æûâàï³ñ


ðîñüï³ñû

ïýðôîðìàíñû
äà ¢âàõîäà ¢ ãàëåðýþ |